- Nie ważne
kto to niech i tak nie wchodzi ! – Wrzasnęłam. Wtedy za drzwi wychyliła się Bonnie,
usiadła obok mnie na parapecie, szturajac mnie co chwila łokciem. Parapet na
którym zaczęłyśmy się przepychać był bardzo szeroki i swobodnie można było na
nim usiąść, leżało na nim mnóstwo poduszek,
parę misiów i dwa koce zwinięte w ruloniki. Kiedy skończyłyśmy nasze siostrzane
przepychanki, Bonnie spojrzała na mnie, nie lubiłam kiedy tak patrzyła na mnie
tymi swoimi kawowymi zwierciadełkami, zawsze tak nazywałam jej oczy. Były one
tak strasznie podobne koloru porannej kawy, takie głębokie do tego przypominały
male zwierciadła doskonale można było się w nich przejrzeć.
- Nierób tego – powiedziałam cicho.
- Ale czego ? –spytała.
- Ty już dobrze wiesz co.. Po co tutaj przyszłaś ?
– zawiesiłam na niej wzrok poczym zaczęłam nim błądzić po całym pokoju.
- To może teraz mi powiesz o co się pokłóciłaś z
rodzicami ?
- No bo … - zacięłam się.
- Bo ? No powiesz mi wreszcie czy będziesz robić z
tego taką wielką tajemnicę ?!
-
Wiesz jak bardzo chciałam ten sprzęt do nagrywania głosu i obróbki .. a co
dostałam ? Jakąś idiotyczną wycieczkę do idiotycznego Londynu – spojrzałam na
nią znów z tym samym wyrazem twarzy co zawsze tyle że tym razem miałam oczy we
łzach co było bardzo rzadkie u mnie .
– Wiem – skrzywiła się lekko patrząc na nią – ale widzisz ? są i dobre strony –na jej twarzy znów pojawił się promienny uśmieszek – Kiedyś chciałaś jechać tam co nie ? jak byłaś młodsza .. zresztą tam jest ciekawie byłam tam niedawno i mi się podobało –spojrzała wolnym gestem na okno – Mimo to że angielska pogoda jest fatalna , nic nie stawało na drodze by ją zwiedzić . Wiesz ? Powinnaś się cieszyć , dobrze wiesz jacy rodzice sa wymagający i rzadko robie takie prezenty.
- patrzałam na nią i słuchałam , racja co racja , wiedziałam dobrze że ma rację mimo to chciałam ten sprzęt za wszelką cenę – Idź już –zakryłam się poduszką –poczym gdy tylko już chciała wyjść powiedziałam –Dziękuję – i usłyszałam zamknięcie drzwi , od razu wstałam i podeszłam do swojej skrytki o której tylko ja wiedziałam, o to takim miejscem był szyb wentylacyjny. Odkręciłam kilka śrubek od kratki i wyjęłam stamtąd zeszyt w kwiatki, usiadłam z powrotem na parapet po drodze zabierając długopis. Otworzyłam go i zaczęłam pisać….
– Wiem – skrzywiła się lekko patrząc na nią – ale widzisz ? są i dobre strony –na jej twarzy znów pojawił się promienny uśmieszek – Kiedyś chciałaś jechać tam co nie ? jak byłaś młodsza .. zresztą tam jest ciekawie byłam tam niedawno i mi się podobało –spojrzała wolnym gestem na okno – Mimo to że angielska pogoda jest fatalna , nic nie stawało na drodze by ją zwiedzić . Wiesz ? Powinnaś się cieszyć , dobrze wiesz jacy rodzice sa wymagający i rzadko robie takie prezenty.
- patrzałam na nią i słuchałam , racja co racja , wiedziałam dobrze że ma rację mimo to chciałam ten sprzęt za wszelką cenę – Idź już –zakryłam się poduszką –poczym gdy tylko już chciała wyjść powiedziałam –Dziękuję – i usłyszałam zamknięcie drzwi , od razu wstałam i podeszłam do swojej skrytki o której tylko ja wiedziałam, o to takim miejscem był szyb wentylacyjny. Odkręciłam kilka śrubek od kratki i wyjęłam stamtąd zeszyt w kwiatki, usiadłam z powrotem na parapet po drodze zabierając długopis. Otworzyłam go i zaczęłam pisać….
29 czerwca
Kochany pamiętniku
Dziś wszystko miało być
takie idealne, dopięte na ostatni nawet na najmniejszy guziczek, ale widocznie
moje marzenia muszą być zepchnięte na
boczny tor przez to niepotrzebna wycieczkę do jakieś ciociuni, której w ogóle nie znam bynajmniej nie pamiętam. Boże
dlaczego mnie tak ukarałeś i podałeś rodzicom ten pomysł ?! Gorzej chyba być
nie może….
Nagle usłyszałam kroki, szybko zamknęłam pamiętnik
i schowałam, go pod jakąś poduszkę. Drzwi się otworzyły, to była mama.
- Musisz się teraz już pakować. Taty i moje plany
się zmieniły i wyjeżdżasz jutro po południu.
Spojrzałam na nią i zrobiłam wielkie oczy po czym
parsknęłam śmiechem. – No chyba żartujesz. – Dodałam po chwili.
- Nie nie żartuje, jedziesz jutro o 15:45 masz
samolot do Londynu- Gdy tylko skończyła zdanie, zamknęła drzwi. Ja nie mogłam
wytrzymać, byłam taka zła na rodziców. Zaczęłam rzucać poduszkami we wszystkie
strony, jakimś cudem rzuciłam nawet pamiętnikiem, który wpadł do torby
podróżnej a wieko od niej się zamknęło. Cała aż kipiałam ze złości. Rzuciłam
się na łóżko. Leżałam tak z jakieś 15 minut. Wstałam, otworzyłam torbę i
wrzuciłam do niej kilka ciuchów. Zerknęłam jeszcze na zegarek, żeby zobaczyć
która godzina. Była 23:03. Poszłam się umyć i spać. Wstałam rano o 8 i już wiedziałam, że to był
błąd …..
bardzo fajnie piszesz, tylko szkoda, że robisz limit "3 komentarze = następny rozdział" na razie twój blog nie jest tak bardzo czytany, więc daj spokój na razie z tym :) i daj następny rozdział..
OdpowiedzUsuń